Wywiad rzeka z założycielami Husaria Race Team

Głodni przygód, podróży i nowych znajomości. Postawili wszystko na jedną kartę i już osiągnęli sukces. O tym, jak ciężką pracą, zarywaniem nocy i wielu poświęceniom można zbudować drużynę na miarę Mistrza Polski. Daria i Piotr Zabiegaj – założyciele i rodzice drużyny Husaria Race Team. Zdradzą nam, jak łączą codzienność z pracą dla Husarzy, kiedy na linii startu stanie ich córka Lili, oraz jakie mają plany na kolejne lata.

Skąd pomysł na stworzenie drużyny biegającej w biegach z przeszkodami?

Daria: Pomysł narodził się w wyniku splotu wielu wydarzeń w naszym prywatnym życiu. W 2014r w sierpniu, namówieni przez grupę znajomych pojechaliśmy na Spartan Race w Krynicy i bardzo nam się podobała atmosfera i formuła takich zawodów. Postanowiliśmy częściej bywać na takich eventach. Potem kilka zdarzeń losowych sprawiło, że znaleźliśmy się na życiowym zakręcie i zastanawialiśmy się co dalej zrobić z naszym życiem. Pomysł stworzenia drużyny kiełkował w nas powoli, a wspólne studia z Zarządzania Mediami na Uniwersytecie Jagiellońskim dały nam wiedzę teoretyczną jak się do tego zabrać od strony organizacyjnej i promocyjnej. Wiele osób z naszego otoczenia albo nie rozumiało co zamierzamy robić, albo stukało się w czoło (śmiech). Za to ci, którzy w nas wierzyli, są z nami do dziś i jesteśmy im bardzo wdzięczni. A nam od początku przyświecał jeden, najważniejszy cel: aby stworzyć grupę zgranych ludzi, z którymi będziemy mogli trenować, podróżować  i startować w zawodach. Wspaniale jest patrzeć jak nasza decyzja wtedy, ma wpływ na wielu ludzi dziś.

15726120_1334306583277165_1285339228_o

 

Piotr:  Na początku pomysł był prosty. Chcieliśmy wspólnie ze znajomymi aktywnie spędzać czas.  Padło na biegi z przeszkodami. Bardzo zależało nam na profesjonalnym podejściu do tematu. W tym celu zwróciliśmy się do znajomego trenera, aby w zamian za reklamę, podjął się trenowania grupy.  Niestety nie był zainteresowany więc podjęliśmy decyzję, że robimy to na swój rachunek. Wspólnie z Darią wymyśliliśmy  plan działania. To ona postanowiła, że jak robimy drużynę, to warto zaprosić osoby ze środowiska zewnętrznego i tak odbył się pierwszy otwarty trening.  Koncepcja z którą wiele osób się nie zgadza, że organizujemy treningi za darmo, jest taka sama od początku do końca. Chcemy, aby każdy mógł dołączyć do Husarii, nie patrząc na koszty. Najważniejsi są ludzie.

Jak wpadliście na nazwę drużyny?

Piotr: Przeprowadziliśmy burzę mózgów i nagle olśnienie! Nazwa Husaria to jest to, czego potrzebowaliśmy. Odzwierciedla wszystko, co sobą reprezentujemy.  Waleczni i niezwyciężeni. Dumna nazwa, wszyscy ją znają, na zawodach za granicą nikt nie ma problemu z wymówieniem jej i od razu jesteśmy kojarzeni z Polską. Nazwa idealna! (śmiech). Uważam, że patriotyzm ma wiele odmian. Nie muszę iść na demonstrację i rzucać kamieniami, by pokazać, że jestem Polakiem i potrafię być z tego dumny. Będąc w Husarii masz możliwość reprezentowania Polski w najlepszym jej wydaniu. Husarska tradycja wciąż żywa!

Daria: Gdy Piotr krzyknął Husaria – wiedziałam, że to jest to! Byliśmy bardzo podekscytowani i dało nam to dużej motywacji do działania. Gdzieś wewnętrznie czuliśmy, że nazywając się w ten sposób, nie możemy przynieść wstydu i musimy dać z siebie 100%.

husariatort2

Czy podczas tworzenia drużyny spodziewaliście się, że zdobędziecie z nią tytuł Mistrza Polski w biegach z przeszkodami?

Daria: Od początku celowaliśmy wysoko, chcieliśmy się równać z najlepszymi zespołami, lecz ten cel wtedy był dla nas tak odległy i nierealny, że nie podejrzewaliśmy jak daleko to zajdzie. Mieliśmy szczęście spotkać na swej drodze wspaniałych ludzi, którzy nas dopingowali, pomagali nam i motywowali do działania w chwilach słabości. To niesamowite, jak ludzie potrafią być wdzięczni, zmobilizowani i jak potrafią zarażać pozytywną energią. Nie będzie to mam nadzieję banałem, jak napiszę, że nie ma Husarii bez nich, tą grupę tworzą ludzie. I to, że nam zaufali i uwierzyli w nasz pomysł pokazuje wielkość Husarii.

dsc_0611

Piotr: Trzeba zdać sobie sprawę , że rynek biegów z przeszkodami na początku 2015r. był całkowicie  odmienny.  Tworzył się, zatem wszyscy byli anonimowi. Nie było możliwości przewidzenia wyniku.  Nigdy  założeniem nie były zwycięstwa. Bardzo nam zależało na zabawie. Pierwszy start Husarii na Spartanie w Warszawie i pierwszy niespodziewany sukces. Na rozdaniu byliśmy przypadkowo, bo z ciekawości sprawdzaliśmy kto wygrał. Drugie miejsce drużynowo w Open było sukcesem który dodał nam skrzydeł.  I wtedy zaczęło to wszystko być realne. Po sezonie 2015 dołączyli do nas naprawdę świetni zawodnicy, którzy jak my – uwierzyli w Husarie.  Sezon 2016 to już inna bajka. Tytuł mistrza Polski nam się należał. Wygrywaliśmy od początku do końca.  

Czym dla Was jest Husaria Race Team?

Daria: Znów może zabrzmię banalnie, ale jest dla mnie wszystkim. Jest moją rodziną, moimi przyjaciółmi, moim życiem. Jeśli coś kochasz, oddajesz się temu w całości. Od 2 lat nie ma dnia bez Husarii, budzę się, Oni już witają mnie na czacie, idę spać – mówimy sobie dobranoc. Jestem cały czas do Ich dyspozycji, tak samo jak Oni dla mnie. Gdy startują, jestem sercem z Nimi na każdym kilometrze i każdej przeszkodzie. Ich zwycięstwa czy porażki – są moimi. Jeśli kiedykolwiek coś stworzyłeś od podstaw, dałeś w to całą swoją energię, czas i zaangażowanie, to wiesz, że nie da się inaczej.

Piotr: Powtórzę odpowiedź Darii, że husaria jest dla mnie wszystkim. Jest moją pierwszą myślą (zaraz po mojej rodzinie) jak wstaję i jak kładę się spać. Dziennie dostaje po kilkanaście wiadomości i każdemu staram się odpowiedzieć. Od poważnych problemów, po błahostki. Jest naszym dziełem i przez Husarię się realizuje. Każdy musi mieć zainteresowania.

dsc_0238

Waszą misją jest stwarzanie możliwości do rozwoju sportowego dla innych ludzi. Na początku, stworzyliście oddział w Krakowie. Obecnie rozwijacie oddziały w 7 różnych miastach. Dlaczego jest to dla Was ważne?

Piotr: Husaria to przede wszystkim społeczność. Tutaj każdy znajdzie miejsce. Kto nas poznał ten wie, że nasza grupa to coś wspaniałego. Cała nasza praca opiera się na zapewnieniu ludziom  darmowej aktywności poprzez sport. Każda osoba dla nas jest ważna i jeśli postanowi zmienić swoje życie i wyjść z domu, poćwiczyć, to jest to dla nas  sukces. Zmieniamy ludzi i dajemy możliwość poznania wielu osób podobnych do siebie. Husaria jest to ruch społeczny, którego nie da się zatrzymać.  Chcemy dać możliwość wstąpienia do Husarii ludziom w całej Polsce, dlatego dla nas miasta treningowe są takie ważne.

15730732_1334343589940131_1710807056_n

Daria: Każde miasto ma swój niepowtarzalny klimat. Każda Husaria jest inna i bardzo dobrze! Chcemy aby ludzie tworzyli swoje unikalne społeczności pod naszym szyldem. Spotykamy się wszyscy na zawodach, wyjazdach i to jest świetne! Możemy się wiele od siebie wzajemnie nauczyć. Każdy trener ma swoje pomysły, inne podejście do ludzi i super się obserwuje z boku, jak każda Husaria rozwija się inaczej. W dodatku otwieranie coraz to nowych miast wynika z takiego zapotrzebowania. Dostajemy setki wiadomości z zapytaniami „kiedy Husaria zacznie treningi w moim mieście?”

Jak to jest, że znajdujecie czas w życiu codziennym na zajmowanie się drużyną?

Piotr: Zabrzmi to banalnie ale doba ma czasami za mało godzin. Pracuję w szkole jako nauczyciel więc muszę chodzić do pracy. Plus takiej pracy jest taki, że mam weekendy wolne, więc mogę być na każdych zawodach. Moi uczniowie wiedzą wszystko o Husarii, dopingują nas i gratulują. Reszta czasu to Husaria oraz nasza kochana córka. Uwielbiam z nią spędzać czas. Husaria to pasja, której poświęcam każdą sekundę mojego wolnego czasu. Jestem odpowiedzialny za mnóstwo rzeczy ale cieszę się, że od przyszłego roku będę miał pomoc i wiele rzeczy nie będzie już należało do moich obowiązków. Bardzo się cieszę ze wszystkich kreatywnych pomysłów, przyjmuję konstruktywna krytykę, bo tworzymy coś wspólnie i mam nadzieje, że jest to coś fenomenalnego. Dzięki grupie poznałem mnóstwo wartościowych osób i mam nadzieje, że w 2017 poznam ich jeszcze więcej. Dla takich rzeczy warto poświęcać swój czas

Daria: Raczej kiedy znajdujemy czas na sprawy codzienne? (śmiech). Tak jak wspominałam, Husarze są obecni w naszym życiu od rana do wieczora. Nie ważne, czy ktoś wyśle wiadomość z pytaniem o możliwość dołączenia do drużyny, chce zamówić koszulkę, trzeba zorganizować wyjazd, czy napisze w sprawie prywatnej – zawsze staramy się odpowiedzieć jak najszybciej. To pochłania nam bardzo dużo czasu. Staram się to pogodzić z wychowywaniem Lili i ogarnianiem zwykłych, codziennych obowiązków, więc przeważnie to Prezes jest na posterunku i walczy o dobro Husarii ☺ Ja zasiadam do laptopa wieczorem, jak już uśpię malutką i wtedy załatwiam wszystkie skumulowane z całego dnia rzeczy. Śmiejemy się, że jako świeżo upieczeni rodzice powinniśmy rozmawiać wyłącznie o dziecku, jednak Husaria zajmuje bardzo dużą część naszego życia. Wszystkie decyzje konsultujemy wspólnie,  jednak to Piotr jest tym, bez którego Husaria na pewno nie osiągnęłaby takiego sukcesu. To On jest strategiem i wizjonerem jeśli chodzi o to, w którym kierunku zmierza grupa, ja zajmuje się stroną odpowiedzialną za społeczność i sprawy organizacyjne. Pomaga nam również wiele osób, bez których nie dalibyśmy rady i serdecznie za to dziękujemy każdemu z osobna.

Kiedy możemy spodziewać się Waszego startu w biegu?

Piotr: Podczas zawodów jest sercem z drużyną.  Rozwój Husarii oraz ciągle rosnąca ilość naszych zawodników  powoduje, że jest ktoś potrzebny do ogarniania spraw organizacyjnych. Dochodzi do tego nagrywanie filmów oraz robienie zdjęć.  Gdy jestem na trasie, nie myślę o niczym innym jak o zawodnikach Husarii.  Startuje na zawodach, które chcę zobaczyć, sprawdzić opinie startujących lub jest trochę luźniej. Obiecałem sobie jednak, że wystartuje w krakowskim Spartanie na Krakowskich Błoniach. Jest to kolebka Husarii. Tutaj od dwóch lat odbywają się treningi. Nie może mnie zabraknąć.

15726139_1334347216606435_584271375_o

Daria: Po urodzeniu Lili musiałam na chwilę zniknąć z aktywnego uczestnictwa w życiu Husarii. Dla nas dany event to jest cały dzień pracy. Czekamy na każdego zawodnika, potem na wyniki, robimy zdjęcia i filmy. Niestety biegi z przeszkodami nie są przystosowane do obecności tak małych kibiców. Gdy już jestem na zawodach, to Husarzy nie dziwi fakt zamotanej Lilki w chuście czy przewijania jej w aucie (śmiech). Są bardzo pomocni, ale jednak jest to dla nas nie lada wyzwanie. Na wiosnę planujemy zdobyć wózek biegowy abym mogła zacząć znów trenować. A mój start? Któż to wie, może w nadchodzącym sezonie?  

Kiedy pierwszy start Lili?

Daria: W rok Lila już zjeździła za Husarią więcej miejsc, niż niejeden dorosły w całym swoim życiu, więc jest od początku zarażana tą atmosferą ☺ Mam nadzieję, że będzie chciała w tym uczestniczyć dalej i jak tylko osiągnie odpowiedni wiek, wystartuje w serii Kids.

14881564_1314162581980285_113473096_o

Piotr: Postanowiliśmy z Darią, że Lili sama sobie wybierze zainteresowania. Nie zamierzamy jej zmuszać do brania udziału w biegach serii Kids jeśli tego nie poczuje i nie będzie chciała. Nie mam zamiaru przelewać na nią moje niespełnione ambicje. ☺ Jeśli Lili będzie z własnej woli brała udział, to postaram się jej zapewnić jak najlepsze przygotowanie. Posiada w swojej galerii wujków kilku zwycięzców Runmageddonu. Dobrze ją przygotują. ☺

Husaria to nie tylko treningi i zawody, ale też wspólne przeżywanie różnych okazji. Jaki wspólny wypad zapamiętacie na długo?

Piotr: W tym sezonie, nie przesadzając, ale byłem na ponad 20 wyjazdach po całej Polsce i Europie. Każdy taki trip jest niezapomniany i zostanie zapamiętany na długo. Jeśli mam wybrać ten najlepszy, to ostatni wyjazd do Poznania, gdzie została zwieńczona całoroczna praca. Były osoby, które przez cały rok wspierały nas i pomagały. To jest sukces całej Husarii i każdy może czuć się mistrzem Polski w drużynie. Bez was by to się nie udało. Dziękuje, że jesteście.

Daria: Pierwsze urodziny Husarii rok temu w Szczyrku były dla mnie wyjątkowe. Po pierwsze dlatego, że była z nami wtedy dwumiesięczna córeczka i byliśmy bardzo przejęci nową rolą, a po drugie, że wtedy tak naprawdę do mnie dotarło co myśmy najlepszego zrobili (śmiech). Mnóstwo świetnych ludzi, piękny tort, tyle ciepłych słów i podziękowań ze strony wszystkich. Byłam bardzo wzruszona i wdzięczna losowi, że tak potoczyło się moje życie. Czekam teraz na drugie urodziny Husarii, które odbędą się w lutym, szykujcie się i czekajcie na info, które pojawi się niebawem!

Jaki stawiacie sobie cel związany z Husaria na 2017 rok?

Piotr: Cel główny Husarii na nadchodzący rok to grupy treningowe. Całkowicie zostaje przebudowany schemat prowadzenia grup oraz polepszenia ich możliwości treningowych. Zyskają mocną autonomię w swoich działaniach. Nie jesteśmy w stanie oraz nie chcemy wszystkiego sterować odgórnie. Założony plan to 20 grup treningowych przynajmniej w 10 województwach.

Wyznaczyliśmy wiele celów, czy one wszystkie się spełnią? Tego nie wiem. Właśnie ta niewiadoma Polskiego OCR, jako rynku wchodzącego, jest taka fascynująca. Ciężko jest zakładać, co przyniesie przyszły rok. Dalej chcemy się bawić wspólnie, czy to na zawodach, czy na wyjazdach np. w góry, co planujemy na przyszły rok.

Daria: Chciałabym aby nadchodzący sezon obfitował we wspólne wyjazdy, dobrą zabawę, aby Husaria w każdym mieście rosła w liczebność i siłę. Celowo nie piszę nic o zwycięstwach. One raz są, raz ich nie ma. Nie to jest najważniejsze. Dla mnie liczy się przede wszystkim zdrowie naszych zawodników i z okazji nadchodzących Świąt oraz Nowego Roku chciałabym im życzyć zero kontuzji, dużo wolnych weekendów w pracy, siły do treningów, udanych startów oraz oczywiście szczęścia i miłości.

dsc_0305

W jakim miejscu prywatnym i zawodowym chcielibyście być w 2020 roku?

Daria: Tyle moich planów w życiu spaliło na panewce, że staram się ich nie robić. Długo walczyłam aby moje życie wyglądało tak jak teraz. Mam cudowną córeczkę, kochającego męża, wspaniałą rodzinę i niesamowitą Husarię. I niech tak zostanie ☺

15697087_1399798693416673_1589801208_o

Piotr: Dożyć ☺ Chciałbym już całkowicie oddać się Husarii i pracować tylko dla niej. Prywatnie może się nic nie zmienić, bo mam cudowną rodzinę i mam nadzieje, że tak pozostanie. Mam za to cel zawodowy, wytrenować od podstaw mistrza Europy lub Świata. Tak, żeby to Polskie OCR było najsilniejsze. Tego sobie i Wam życzę ☺

Mówi się, że każda miłość wydaje swoje owoce. Drzewo miłości tych dwoje jest drzewem obfitym…

Michał Iwan

Podziel się...
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone