Spartan Race Ultra Beast Vechec

2016.09.03 / Vechec (SLO) / 42+ km

🏆 I MIEJSCE DRUŻYNOWO ELITE

(Artur Surus, Michał Jagieło, Michał Kaczorowski, Ivan Kohut)

🏆 I MIEJSCE DRUŻYNOWO OPEN

(Tomasz Steg, Wojtek Syrek, Wojtek Brzoskwinia, Michał Grzesiak)

 

“Aż do ostatniej minuty przed startem targały mną różne uczucia związane z tymi zawodami, najwięcej jednak udzielała się mi się ekscytacja. Wiedziałem, że ma być ponad 42 kilometry, przeszło 60 przeszkód oraz kilka pętli. Równo o godzinie 7:00 czasu miejscowego wyruszyliśmy ku największej przygodzie tego roku, nieświadomi tego co nasz czeka.
Już na wstępie chłodna rzeczka i rywale trochę mi odeszli, ale nie martwiło mnie to, ponieważ był to dopiero początek olbrzymiego dystansu. O tak wczesnej porze, rankiem na wielu przeszkodach zalegała jeszcze rosa, co utrudniało mi ich szybkie pokonywanie. Pierwsza pętla nie obfitowała w duże podejścia, ani zbiegi i szczerze powiedziawszy trochę czułem się zniesmaczony, że wielki Spartan Ultra Beast nie będzie górskim wyścigiem. Za to na trasie zaliczyłem swoje pierwsze w tym biegu burpees za pudło przy rzucie oszczepem. Lekko zawiedziony kończyłem pierwszy etap. Należy wspomnieć, że każda pętla kończyła się ciągiem przeszkód, ustawionych jedna za drugą: drut kolczasty, dwa doły z wodą, pochyła ścianka z linami, liny po których trzeba było się wspiąć na górę, drewniane paliki po których trzeba było przejść (tu dostałem kolejne 30 burpees), wciąganie ciężkiego worka na linie oraz multiring wzbogacony o ukośny monkey bar. I właśnie z ostatniej przeszkody też zleciałem notując karną trzydziestkę. Każdy zawodnik przed wyruszeniem na kolejne pętle przechodził przez tzw. comfort zone, gdzie mógł coś zjeść, napić się itd. Też tu zawitaliśmy, aby nawrzucać trochę kalorii w nasze organizmy.
Już na pierwszym etapie udało nam się wypracować przewagę nad przeciwnikami. Na drugą pętlę wyruszyliśmy tak jak na pierwszą. Na początku rzeczka, a gdy już myśleliśmy, że czeka nas to samo, nagle trasa odbiła w drugą stronę i biegliśmy dalej w nieznane. Jak się okazało, pierwsze okrążenie było tym rozgrzewkowym, bo tu już zaczęła się prawdziwa walka z górskim terenem. Pal licho standardowe przeszkody: ściany, małpi gaj, rzut oszczepem, noszenie ciężkich drewnianych bali, czy ciągnięcie za sobą kawałka żelastwa, tu rządziła natura. Zdawało się, że atakujemy jedną i tą sama górę z każdej możliwej strony. Strome, usłane kamieniami i gałęziami podejścia groziły ześlizgnięciem w dół i trzeba było pokonywać je na czworaka. Kończyliśmy drugą pętlę powiększając naszą przewagę z pierwszego okrążenia. Do pokonania ponownie ciąg przeszkód. Tu już robiłem karne burpees przy palikach, podciąganiu ciężaru oraz przy multiringu.
Ponownie znaleźliśmy się w namiocie. Chłopaki już wyruszyli, gdy ja jeszcze posiliłem się. Pobiegłem w ślad za nimi. Gdy przebiegłem ponad kilometr moim oczom (ku mojemu zdziwieniu) ukazali się moi towarzysze broni. Zaczęli mówić o zawracaniu i zgubieniu trasy. Zszokowało mnie to, nie dowierzałem w to co tu zaszło, jednak nie było czasu na myślenie, adrenalina niosła nas z powrotem ku miejscu, gdzie wyrusza się na kolejne pętle. Tam pomogła nam m. in. koleżanka Aleksandra (za co bardzo jej dziękuję, gdyby nie ona, dłużej szukalibyśmy drogowskazu), która wskazała tablice informującą, gdzie skręca się na ostatnią pętlę (wcześniej jej nie widzieliśmy, bo ludzie ją zasłonili), kosztowało nas to prawie 2 km nadłożonej trasy. Prawdopodobnie chłopaki czuli się w tej chwili podobnie jak ja. Totalne załamanie psychiczne, rozgoryczenie, upadek morale. Byliśmy przekonani, że cała nasza przewaga, jaką wypracowaliśmy nad rywalami przepadła i nie mamy już szansy na podium. Padł rozkaz, że teraz każdy daje z siebie maksimum i pędzimy przed siebie, ile kto może. Ruszyliśmy w pogoń. Całą tą sytuacją byłem okropnie zdenerwowany, a przez pierwszy kilometr sypałem wulgaryzmami na lewo i prawo. Chwilę później ukazała się najcięższa przeszkoda na tej pętli. Kamieniołom, gdzie z wiadrem pełnym żwiru trzeba było przejść, liczącą prawie kilometr trasę, wewnątrz wyrobiska. Pamiętam, że było bardzo ciężkie, zarzuciłem na kark i obiecałem sobie, że przejdę całość bez przystanku, bo każdorazowe zatrzymanie się na odpoczynek, paradoksalnie bardzo osłabi mnie pod kątem dalszego biegu. Udało się! Pobiegłem dalej, zdołowany, podminowany i głodny (okazało się, że niewystarczająco uzupełniłem węgle na postoju). Kolejną dużą przeszkodą było wzniesienie, a na jego szczycie druty kolczaste. I to był punkt zwrotny. Wolontariusze powiedzieli, że przede mną nie ma żadnej kompletnej drużyny. Wtedy odżyłem, psychika się poprawiła i nadzieja na zwycięstwo wróciła. Odszukałem resztki sił i te ostatnie kilometry (jakieś 5) popędziłem „ile fabryka dała”. I na koniec (znowu) cały ciąg przeszkód: druty kolczaste, doły z wodą, ścianka pochyła, wspinaczka po linie, przechodzenia po palikach i wciągania ciężaru już nie zrobiłem – nagroda 60 burpees, jeszcze drążki do przechodzenia na rękach i zamiast multiringu – drewniana ściana, skok przez ogień i meta! Po prawie 50 kilometrach meta!
Po przekroczeniu mety, zmęczony fizycznie i psychicznie położyłem się pod stołem z bananami i czekałem, aż dobiegnie czwarty z naszej drużyny. Już nawet nie chciałem myśleć jaki będzie nasz wynik, po prostu czekałem. Przybiegł i on, a Michał poszedł sprawdzić wynik drużynowy… Przyleciał, mówi, że pierwsze!!! Nie mogłem uwierzyć, od razu zerwałem się na nogi o pobiegłem do monitorów. Rzeczywiście! Elite, Team, 1. Husaria Race Team. Poczułem się spełniony, zadanie zostało wykonane, chwilowy przypływ radości i to wszystko (misja wykonana, dajcie mi nowy cel).
Jak się później okazało, nasz drugi skład startujący w klasie open również wygrał. Czegoś takiego jeszcze nie było. Podwójne zwycięstwo na pierwszym Ultra Beast w Europie. Wygrywa polska drużyna, wygrywa Husaria Race Team. Najlepszymi Ultrasami Spartana zostają Polacy!
Po dziś dzień nie dociera do mnie to, czego dokonaliśmy, nie zdaję sobie sprawy z wagi tego czynu. Jedynie trofeum, stojące na szafce i górujące nad moim pokojem przypomina mi ten dzień.

Artur Surus

PODBITE MIEJSCE

Vechec / Spartan Race Ultra Beast

Podziel się...
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone