Spartan Race Beast Liberec

01.10.2016 / Liberec (CZE) / 20+ km

🏆 II MIEJSCE DRUŻYNOWO ELITE

(Artur Surus, Rafał Kasza, Ivan Kohut, Michał Grzesiak)

 

W sobotę wystartowałem w ostatnim Spartan Race w tym sezonie. Był to Beast w Libercu. Cały tydzień poprzedzający zawody prześladowała mnie grypa. Ale nie mogłem odpuścić tego startu, za bardzo zależało mi na zdobyciu podwójnej trifecty. Trasa miała liczyć powyżej 20 km, wyszło prawie 28!!! Jednak dystans i choroba były dla mnie zbyt małym utrudnieniem. Dodatkowo na rozgrzewce przypomniał o sobie achilles, z którym mam problemy od kilku tygodni. Na szczęście odpowiednia rozgrzewka wystarczyła, aby dało się z nim współpracować. Wystartowaliśmy o 8. Pierwsze kilometry nie były najgorsze. Byłem w czołówce, dosyć sprawnie radziłem sobie z przeszkodami i nierównością terenu. Koszmar rozpoczął się na 4 kilometrze. Dobiegliśmy do zbiornika wodnego przez, który musieliśmy się przeprawić, aby zapamiętać memory test i wrócić z powrotem. Po pokonaniu etapu pływackiego dało o sobie znać osłabienie związane z grypą. Czułem, że jest mi coraz chłodniej. Jedyne co mogłem zrobić to biec dalej, przecież nie mogłem się poddać. Z dużymi problemami udalo mi się wejść po linie. Chwilę później zaczęła się moja seria burpees. Zaczęła się od upadku na kołeczkach. Następnie tradycyjnie nie trafiłem oszczepem. Potem był multiring. Los mi wtedy nie sprzyjał, bo minąłem się z dzwonkiem i spadłem. Ostatnie burpees zrobiłem na podciąganiu worka. Nawet nie drgnął. Rozgrzany 120 burpees ruszyłem w dalszą drogę. Po wdrapaniu się na kamienną skarpę, czekał mnie kolejny ciężki pojedynek. Wycieczka z wiadrem żwiru, od czasu Ultra Beasta nie nawidzę tej przeszkody. Na szczęście poszło mi o wiele lepiej niż sądziłem. Udało mi się złapać jakiś rytm. Przy pierwszym punkcie z wodą dogoniłem kolegę Michała. Chwilę później rozpoczął się podbieg. Nie mieliśmy zbyt wielkiej ochoty do dalszej walki. Postanowiliśmy maszerować i cieszyć się urokami trasy. Zawsze chcieliśmy pobiec dla zabawy, nie przejmując się wynikiem. Taka sielanka trwała aż dotarliśmy do skoczni. Zaraz po zaliczeniu zwiedzania skoczni czekała nas wycieczka z workiem piachu. Obaj lubimy tą przeszkodę, więc zaczęliśmy mocno pracować pod górkę. Po przejściu całej pętli i zrzuceniu worka z barków poczuliśmy przypływ energii. Szybko dogoniliśmy kolegów z drużyny, którzy wcześniej mijali nas na trasie. Do naszej dwójki dołączył jeszcze Vania i tak biegliśmy niemal do mety. Kilometr przed nią była kolejna pętla z workiem, tutaj uciekły mi chlopaki. Na ostatnich metrach przed metą czekał na mnie jeszcze Monkey Bar A. Ostatnio nie radziłem sobie z nim. Tym razem udało mi się go pokonać. Zawody ukończyłem z czasem 3:48:02, co dało mi 16 miejsce w serii elite.”

Przemysław PRZEMO Senderski

PODBITE MIEJSCE

Sport Areal Vesec / Spartan Race Beast Liberec

Podziel się...
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone