Runmageddon Rekrut Silesia

15.10.2016 / Dąbrowa Górnicza (POL) / +6 km / 5°C

🏆 I MIEJSCE DRUŻYNOWO

(Przemysław Senderski, Piotr Prusak, Wojciech Brzoskwinia, Darek Ilnicki, Krzysztof Chomicz)

 

🏆 I MIEJSCE ELITE MAN Przemysław Senderski

🏆 I MIEJSCE ELITE WOMAN Agata Pietroszek

🏆 II MIEJSCE ELITE MAN Piotr Prusak

Wczoraj pokonałem siódmy Runmageddon w tym sezonie. Liczba ta na ogół wiąże się ze szczęściem. Nie inaczej było i w moim przypadku. Gdyby ktoś zapytał mnie jeszcze we wtorek o to czy wystartuję na Śląsku moja odpowiedź byłaby przecząca. Wszystko zmieniło się na środowym treningu, na który mogłem nie dotrzeć, bo padał deszcz, a dodatkowo bezpośrednio przed nim miałem jeszcze jeden trening. Jednak stawiłem się na Błoniach i po krótkich namowach ze strony Krzyśka i Artura uległem i postanowiłem wystartować. W wieczór poprzedzający zawody odbyłem jeszcze rozmowę z moim mentorem Mateuszem Krawieckim, po której uwierzyłem w swoje możliwości i realnie oceniłem szanse na podium. Teren był po mojej stronie. Dwa razy startowałem na Pustyni Błędowskiej i w obu przypadkach kończyłem na najwyższym stopniu podium. W sobotę, gdy dotarliśmy na miejsce od razu rzuciła nam się w oczy przeszkoda znajdująca się tuż przed metą. Była nią 3 metrowa ściana. Spróbowałem na nią wskoczyć, ale brakowało kilku centymetrów. Co prawda byłem wtedy jeszcze nie przebrany, jednak byłem świadom tego, że po trudach trasy i wyjściu z lodowej moje szanse na pokonanie jej poszybują spadną w dół. Z tą przeszkodą był jeszcze jeden problem. W przypadku walki o czołowe pozycje musiałem dotrzeć tam pierwszy i w razie czego mieć wystarczająco dużo czasu na wykonanie 20 karnych burpees. Wystartowaliśmy o 8:40. Spodziewałem się, że na trasie może być miejscami ciasno, więc szybko przebiłem się do przodu. Biegłem tuż za plecami liderującej dwójki. Ścieżka leśna, twarde podłoże, można zasuwać. Sielanka trwała do noszenia worków z piaskiem. Lubię tę przeszkodę, więc worek na plecy i jazda w szuwary. Chwile później rozpoczął się co najmniej kilometrowy odcinek poprowadzony korytem rzeki. Troszkę się tam zmachałem i zacząłem tracić pozycje. Spadłem na 8 miejsce. Na szczęście szybko się pozbierałem i przy wychodzeniu z wody byłem już 5. Znowu podróż przez szuwary, ciasno, nie ma gdzie wyprzedzać, gość przede mną strasznie się wlecze. Plus taki, że lider nie uciekał. Jak sprinter wyczekujący na wystrzał ze startera, tak teraz ja czekał na możliwość ataku. Jest, wyszliśmy z tataraku, zrobiło się szerzej… ATAAK!!! Przebiłem się na drugą pozycje. Zaraz krótki podbieg i jestem liderem. Nie lubię biec na czele, ale cóż zrobić trzeba pędzić. W końcu trafiamy na piaszczyste podłoże, a ja zaczynam odrywać się od rywali. Dodatkowo raz za razem pojawiają się alejki złożone z drzew iglastych. Co chwilę trzeba przedzierać się przez nie slalomem. Świetnie mi to idzie, przypominam sobie czasy treningów piłkarskich i mijanie tyczek. Świetnie pokonuje kolejne przeszkody zwiększając przewagę. Wolontariusz mówi mi, że do mety zostało 900 metrów. Znów wpadam w szuwary, nie radzę sobie z nimi, ciągle się potykam, zaczynam lekko panikować, w końcu wydostaje się z nich. Jeszcze 500 m i meta. Wybiegam z lasu. Wskakuje do lodowej. Spokojnie pokonuje „helikopter”. Dotykam ścianki i zaczynam robić burpees. Boję się, że rywale przybiegną we dwójkę i pokonają mnie pomagając sobie na ściance. Nie rozglądam się, miarowo robię burpees. Zostało ostatnie 5, już jestem pewien, że wygram. Przy 18 powtórzeniu dobiega drugi zawodnik. Kończę swoją karną serię, mijam ściankę. Dostaje kilka kuksańców od rugbystów i biegam na metę w chwale zwycięstwa. Przebiegnięcie tej 8-mio kilometrowej trasy zajmuje mi 54 min i 33 sek. Jest to drugie moje zwycięstwo z rzędu. Misja powierzona mi przez Matiego zostaje wykonana w 100%.”

Przemysław PRZEMO Senderski

PODBITE MIEJSCE

Runmageddon Rekrut Silesia

Żołnierska 130, Dąbrowa Górnicza

Podziel się...
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone