Mud Max Przywidz

20.05.2017 / Przywidz (POL) / 7 km

Już 20 maja Husarze będą bronić tytułu najszybszej drużyny w biegu Mud Max! Po dwóch, pewnych zwycięstwach drużynowych podczas Mud Max Gniewino i Warszawa w roku 2016, jesteśmy pewni że walka w tym roku będzie jeszcze bardziej zacięta. Nie możemy się doczekać startu!

Tymczasem przeczytajcie relacje naszego zawodnika z poprzedniego Mud Max 🙂

„Pamiętam pierwszego Mud Maxa. Husaria jechała na niego nie do końca wiedząc, czego mamy oczekiwać. Spodziewaliśmy się, że szumna nazwa to tyko kolejna marka OCR. Miny zrzedły nam nieco już w trakcie jazdy samochodem: ledwie kilka stopni powyżej zera oraz deszcz, który miejscami zamieniał sie w śnieg z deszczem. No nic.Twardym trzeba być, a nie miętkim. Zwłaszcza, że koszulka Husarii zobowiązuje! Dotarliśmy na zawody, ale pakiety startowe odbieraliśmy w kurtkach, czapkach i rękawiczkach. Niby zimno było, ale nic nie zapowiadało tego lodowatego piekła, które zgotują nam organizatorzy…

Trudne warunki oraz to, że bieg był nowy skutkowało tym, że wiele drużyn OCR wysłało tylko niewielkie delegacje mające sprawdzić co to za bieg. Nas było sporo, biorąc pod uwagę, że trzeba było przejechać całą Polskę, by dojechać na 7km biegu.Sam Start był trudny: każdy dostał drewnianą belkę ważąca z 15kg i musiał z nią biec pod stromą górę. Jednak zaraz potem, w tym chłodzie i wietrze, wbiegliśmy do lasu. Za drogę służył strumień. Niestety już po pierwszych kilkuset metrach okazało się, że trzeba się w tej błotnistej brei czołgać a prześwit pod mostkiem wynosi może 15cm. Pierwszy raz zamoczyliśmy się w wodzie, ale nie wiedzieliśmy, że nie będzie dane nam wyschnąć aż do mety. Bieg był mokry. Bardzo mokry. Woda, bagna itp tworzyły trasę krótką, ale ekstremalnie trudną w tych warunkach pogodowych. Organizatorzy wywiązali się ze swojego zadania znakomicie. Trasa była ciekawa i zróżnicowana. Mimo tego, że połowa trasy była w wodzie i błocie, to jednak były i podbiegi w piachu. były też nowości: czołganie się pod oponami zostało udoskonalone. Opony leżały w bajorku z błotem. Zaatakowałem przeszkodę podnosząc głową opony. Lessowe błoto wciskało sie wszędzie. Drobniutkie jak puder wchodziło do oczu i ust. Co ciekawe nie drażniło przy tym i można było otwożyć oczy.
Z organizacyjnych spraw pamiętam, że na mecie każdy dostał ciepły posiłek w cenie pakietu – w tych warunkach błogosławieństwo, bo na mecie 2 osoby musiały zakładać mi folie NRC a i tak ją zgubiłem.”

Waldek Wąsak

Miejsce biegu

Mud Max Przywidz

Podziel się...
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone